Archiwa tagu: koszty

Reklama internetowa

money-1235728__340Jak kryzys gospodarczy wpłynie na reklamę internetową. Czego możemy się spodziewać, czy czeka nas rewolucja w reklamie internetowej?  Czy kryzys gospodarczy wpłynie na wydatki na reklamę internetową? Niewątpliwie tak, a w jakim stopniu to czas pokaże. Już dziś część firm ogranicza wydatki na marketing, nie angażuje się finansowo w akcje charytatywne, ogranicza nakłady na nowe kampanie promocyjne. Jednak z drugiej strony „reklama dźwignią handlu” i bez niej nie będzie łatwo realizować cele sprzedażowe. Jak zatem zostaną pogodzone plany sprzedaży ze zmniejszającymi się budżetami promocyjnymi?  Rozwiązaniem problemu wydaje się przeniesienie okrojonych nakładów na marketing w rejony promocji o znacznym stopniu skuteczności. Powodzenie będą miały te działania promocyjne, które z założenia przyniosą realny i znaczny wzrost wartości sprzedaży, lub będą uniezależniać w dłuższej perspektywie czasu markę od kosztownych form reklamy. W takim założeniu można przypuszczać, że wiele działań przesunie się jeszcze bardziej w kierunku sieci Internet. W szczególności tych działań, które pozwolą na szybkie zbudowanie relacji z klientem i pozytywnego wizerunku. Do czego zatem będą się sprowadzać działania promocyjne Anno Domini KRYZYS?  Budowanie własnych baz adresów e-mail to jeden ze sposobów uniezależnienia się od kosztowych kampanii mailowych. Posiadając bazę 100 000, 200 000 czy nawet 500 000 adresów e-mail, których właściciele wyrazili zgodę na otrzymywanie od nas informacji, w znacznym stopniu ogranicza nam koszty dotarcia z przekazem reklamowym do potencjalnych klientów. Kampanie mailingowe, jeśli nie są odpowiednio targetowane, są średnio skuteczne, jednak gdy posiadamy własną bazę, możemy spodziewać się wysokiego CTR przy jednoczesnym minimalnym CPM. Możemy się zatem spodziewać coraz bardziej agresywnych działań mających na celu zdobywanie zgody na przetwarzanie adresów e-mail.

Koszty brania kredytów

euro-1280666__340-1Polscy kredytobiorcy, a także firmy narażone są na wysokie koszty brania kredytów w rodzimej walucie. Szczególnie stało się to istotne w czasie kryzysu finansowego. Jednym z niekorzystnych czynników są wysokie stopy procentowe.  Stopy procentowe w Polsce są jednymi z najwyższych, nasz pieniądz jest strasznie drogi, a najboleśniej odczuwają to korzystający z kredytów. Wysokie stopy wpływają na wskaźnik WIBOR. Oprocentowanie kredytów jest ustalane za pomocą, właśnie wskaźnika WIBOR oraz marży banków.    Większość krajów europejskich, w tym także Europejski Bank Centralny obniżyły już swoje wskaźniki, w USA wskaźnik obniżono do jednego procenta, a planują zejść do zera. Część banków centralnych obniżało już swoje wskaźniki kilkakrotnie od momentu rozpoczęcia się kryzysu finansowego, ratując w ten sposób swoje gospodarki.    W Polsce, jak to w Polsce, nam nigdzie się nie śpieszy, nam kryzys nie straszny i stopy stoją wysoko jak stały, no może poza marną obniżką o 0,25% w listopadzie. Kredyty drożeją w zastraszającym tempie, wysokie stopy procentowe plus rosnące marże banków windują oprocentowanie w kosmos. Do tego dochodzą większe wymagania banków co do wkładu własnego, pogorszenie się sytuacji na rynku pracy, zatrzymanie wzrostu płac i kryzysik mamy jak znalazł.  Obecnie główna stopa procentowa jest na poziomie 5,75%, natomiast wskaźnik WIBOR to 6,70% (WIBOR 3M za ostatnie trzy miesiące).    A co na to Panowie z RPP? Ano myślą i myślą… a nuż może w końcu coś wymyślą.    Sytuacja jednak nie wygląda tak źle i możemy się spodziewać obniżenia stóp procentowych już za parę dni, czyli na kolejnym posiedzeniu RPP. Silne naciski i oczekiwania niemalże wszystkich grup społecznych robią swoje i jeden z członków Rady Polityki Pieniężnej, a mianowicie Jan Czekaj wypowiadając się przed dziennikarzem z PAP powiedział: „Główna stopa procentowa NBP powinna zostać obniżona najszybciej jak to możliwe. Skala cięcia powinna być większa niż 25 punktów bazowych”. Miejmy nadzieję, że koledzy Pana Czekaja podzielają jego poglądy i już niebawem doczekamy się prawdziwej obniżki, a nie takiej na „odczep się” o 0,25%. Zapewne ulżyło by  wszystkim, mającym kredyty w złotówkach i pobudziło nieco gospodarkę w cięższych czasach.